Tenisista stołowy Adam Duch: “Mam nadzieję, że dokonamy fajnych rzeczy” [WYWIAD]

Wychowanek Viretu CMC Zawiercie Adam Duch po 7 latach gry m.in. w lidze niemieckiej i duńskiej powrócił do macierzystego klubu, by wspomóc go w walce na pierwszoligowych parkietach. Porozmawiał z nim Maciej Smoleń.

Maciej Smoleń: Sporo wody w Warcie upłynęło od ostatniego meczu Adama Ducha w „zielono-żółto-czarnych” barwach. Co robiłeś przez ten czas?

Adam Duch: Po zakończeniu gry w Zawierciu przez 4 lata występowałem w Niemczech. Następnie grałem w Nysie, ponieważ kończyłem studia. Miałem również roczny epizod w Dąbrowie Górniczej, którego jednak nie wspominam zbyt dobrze z racji zachowania zarządu i nie spełnieniu wszystkich warunków. No i najbardziej aktualna historia, czyli roczne występy w Danii, gdzie miałem bardzo dobry bilans. Cieszę się, że kolejną stacją, a w zasadzie powtórną stacją na ścieżce mojej kariery zawodniczej jest Viret. Mam nadzieję, że dokonamy fajnych rzeczy.

Jakie wrażenia z tych zagranicznych wojaży. Powróciłeś na pewno jako zawodnik dużo bardziej doświadczony.

W każdym klubie zagranicznym w jakim grałem czułem się świetnie. Atmosfera była bardzo dobra, a ja miałem okazję ograć się z wieloma bardzo dobrymi zawodnikami, w tym z byłymi i obecnymi reprezentantami kraju. W pamięci utkwiły mi jednak szczególnie dwa kluby – pierwszym na pewno jest Rostock, zaś drugim Bronderslev z Danii.

Co skłoniło cię do powrotu do Zawiercia?

Jeśli chodzi o powrót to był to w zasadzie czysty przypadek. W ostatnim klubie jakim grałem udało nam się awansować do Superligi Duńskiej, lecz niestety wycofał się główny sponsor i zabrakło środków na start. Bardzo żałuję, bo miałem już ustalone warunki kontraktu, dlatego nie szukałem klubu, choć miałem dużo innych ofert w tamtej chwili. W momencie gdy dowiedziałem się, że muszę jednak szukać klubu odezwało się sporo osób, ale najbliżej miałem do Zawiercia. Wiedziałem, że chłopaki chcą walczyć o jak najwyższe cele. Postanowiłem spróbować swoich sił, atmosfera zawsze była tutaj dobra, niczego nigdy nie brakowało, więc już nie mogę się doczekać nadchodzącego sezonu.

Przejdźmy do zbliżającego się sezonu. Jak oceniasz kadrę zespołu Viretu CMC? Zamierzacie walczyć o utrzymanie czy jednak pokusić się o coś więcej?

Znam chłopaków bardzo dobrze. Graliśmy już kilka razy ze sobą dlatego wiem na co ich stać. Są ambitni i waleczni. Na pewno nie jesteśmy na papierze mocnym zespołem, ale jestem pewien, że uda nam się ograć nie jeden zespół z czołówki. Czy walczymy o utrzymanie? Na pewno to jest naszym celem, ale chciałbym walczyć o środek tabeli i jeśli dobrze zagramy to stać nas na zrealizowanie tego zadania.

A czy planujesz jakieś starty indywidualne?

W turniejach nie gram już od kilku lat. Z racji zdrowia ciężko mi zagrać na pełnych obrotach 6 czy 7 pojedynków. Myślę, że w tym temacie nic się nie zmieni, chociaż może wystartuje w kilku eliminacjach do Grand Prix. Zobaczymy jak to będzie. Na pierwszym miejscu stawiam rozgrywki ligowe.

Frekwencja na meczach tenisa stołowego to z pewnością bolączka tej dyscypliny. Jak wygląda to na zachodzie?

Jeśli chodzi o ilość kibiców, to w Niemczech jest trochę więcej osób i atmosfera jest bardziej rodzinna. W Danii natomiast jest ich mniej, ale każdy jest zaangażowany w doping. Myślę, że w tym sezonie na nasze mecze przyjdzie dużo więcej kibiców i atmosfera na każdym meczu będzie podobna do tej, która panowała na barażach o pierwszą ligę. Oczywiście chciałbym żeby sala zawsze była pełna, a kibice wspierali nas swoją obecnością, bo sezon na pewno nie będzie łatwy.

Czego życzyć Tobie oraz zespołowi na sezon 2018/2019?

Na pewno zdrowia, bo z tym różnie ostatnio bywa, a także byśmy byli zawsze na fali i walczyli zawsze bez względu na sytuację. Wierzę w ten zespół i liczę na duże rzeczy dlatego wsparcie z pewnością się przyda bo nadchodzi trudny dla nas sezon.

Dziękuję za rozmowę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.