zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Sport

Aluron CMC Warta Zawiercie – Jastrzębski Węgiel: “Piękna walka bez happy endu” [AUDIO+ZDJĘCIA]

W niedzielę 13 września w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Blanowskiej 40 w Zawierciu odbył się pierwszy mecz Aluron CMC Warty Zawiercie w nowym sezonie PlusLigi.

Jurajscy Rycerze zmierzyli się z Jastrzębskim Węglem. Mecz zakończył się wynikiem 2:3 (21:25, 25:19, 25:19, 25:27, 12:15).

– Goście rozpoczęli od świetnej gry na zagrywce i w bloku, w czym brylował zwłaszcza Jurij Gładyr. Już przy stanie 3:6 o czas poprosił Igor Kolaković, ale na niewiele się to zdało. Sygnał do szarży dał Maxi Cavanna, który silnymi serwisami zaczął sprawiać duże trudności Rafałowi Szymurze, a to przełożyło się na skuteczne kontry i zmniejszenie strat do 13:15. Po autowym ataku Łukasza Wiśniewskiego zrobiło się nawet 17:18, ale po chwili środkowy gości odpłacił winy charakterystyczną kąśliwą zagrywką i straty znowu urosły do 3 punktów. Wyrównać się już nie udało, seta zakończył… sędzia, odgwizdując błąd piłki rzuconej w ataku Mateuszowi Malinowskiemu. Po pięciu minutach obraz gry zupełnie się odmienił, bo po serii strzałów Maliny zza 9 metra zwieńczonej asem natychmiast zrobiło się 6:1. Rywale zaczęli szybko odrabiać straty, ale utrudnił im to Maxi Cavanna, łapiąc na pojedynczym bloku Mohammeda Al Hachdadiego. Gdy Malinowski skończył kontrę, było już 14:9, ale kolejne trzy akcje padły łupem Jastrzębskiego Węgla, ostatnia z nich bardzo szczęśliwie, bo piłka przewinęła się po siatce po zagrywce Lukasa Kampy. Jurajscy Rycerze świetnie trzymali nerwy na wodzy, od kiedy rywale zbliżyli się na punkt, przez kilka akcji nie pozwolili im wyrównać, a gdy w aut strzelił wprowadzony z ławki Jakub Bucki, znowu odskoczyli na 21:18. Do końca seta rywale zdobyli już tylko punkt, a ostatnie trzy akcje tej partii kończyły się… challenge’ami, przy czym za każdym razem trybuny Jurajskiej Twierdzy wybuchały radością po odejściu drugiego sędziego od monitora. Dopiero za trzecim podejściem pierwsze akcje był wyrównane. Oba zespoły nadal narzucały ogromną presję swoimi serwisami, a jednocześnie dobrze radziły sobie na wysokiej piłce. Sygnał do odjazdu dał przy stanie 11:9 Dominik Depowski, który znalazł się w polu serwisowym i miał ogromny wpływ na zdobycie kolejnych trzech punktów. Rozpędzeni zawiercianie nie dali się już dogonić na dystans mniejszy niż trzy oczka, a na koniec na zagrywkę znowu poszedł Depo i… Aluron CMC Warta ponownie wygrała do 19. Czwartego seta Jastrzębski Węgiel rozpoczął z Eemim Tervaporttim, który w trakcie poprzedniej partii zastąpił Lukasa Kampę. Igor Kolaković hołdował z kolei zasadzie, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Znowu początek był bardzo wyrównany, choć z lekkim wskazaniem na nasz zespół. Po kolejnej serii Depowskiego na zagrywce było już 12:9, ale od tego momentu to rywale przejęli inicjatywę. Najpierw doprowadzili do remisu, a od stanu 15:15 zdobyli 4 punkty z rzędu i wydawało się, że już do końca będą kontrolowali przebieg seta. Wejście z ławki Pawła Halaby, Marcina Kanii i Garretta Muagututii pomogło jednak zerwać się do walki i mozolne odrabianie strat przyniosło efekt, bo choć goście mieli dwie piłki setowe przy swoim przyjęciu, to najpierw Jakub Bucki posłał atak w aut, a następnie Malina skończył niesamowitą piłkę. w ostatnich akcjach to goście byli jednak minimalnie lepsi. Set zakończył się, gdy po zagrywce Tomasza Fornala piłka podskoczyła na siatce, na wysokiej piłce przez blok nie przebił się Mateusz Malinowski, a piłkę oddaną za darmo na punkt zamienił Gładyr. Choć pierwsze dwie akcje tie-breaka wygrali jastrzębianie, to Jurajscy Rycerze szybko ich przełamali i objęli prowadzenie. Jednak tuż przed zmianą stron rywale ponownie mieli dwa punkty przewagi. Dowieźli ją już do końca, zachowując w ostatnich akcjach zimną krew i pewnie punktując przy własnym przyjęciu. Najbardziej wartościowym graczem spotkania wybrano Tomasza Fornala – czytamy w relacji z meczu ze strony internetowej klubu.

W składzie Aluron CMC Warty Zawiercie zagrali: Flávio, Malinowski, Depowski, Czarnowski, Cavanna, Orczyk, Żurek (L) oraz Bociek, Muagututia, Halaba, Kania, Niemiec.

Posłuchajcie dźwiękowej relacji z meczu:

_

Statystyki spotkania dostępne TUTAJ.

PK
redakcja@zawiercianskie.pl

5 KOMENTARZY

  1. no ta, w Zawierciu w zasadzie nie ma stwierdzonych zakażeń, przypadki zakażeń to osoby przywiezione do szpitala spoza miasta. Natomiast w Jastrzębiu jest więcej chorych, nawet to była chyba czerwona strefa przez jakiś czas. Kto wie, może kibice goście coś przywieźli 😉

  2. W Zawierciu nie obowiązują zalecenia Sanepidu .Wesele na ponad 300 osób zostało zorganizowane i swobodny przepływ wirusa .Bo jak inaczej można nazwać śpiewy kibiców i brak przestrzegania maseczek i zachowywania należytego dystansu w zamkniętym pomieszczeniu .To jest miasto gdzie wirusa nie ma .Gdzie były osoby odpowiedzialne za zachowanie zaleceń dotyczących przeprowadzenia imprezy sportowej podczas epidemii .To co się dzieje w tym mieście to się w głowie nie mieści .

  3. a teraz zagadka, kto to powiedział?
    “Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. To jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać. “

  4. wielokrotnie w mediach słyszeliśmy, że wesela były “ogniskami” i to był problem.
    Takie imprezy masowe w halach przy obecnej sytuacji to raczej zły pomysł.
    No chyba, że powinien być bezwzględny nakaz noszenia masek podczas całego pobytu w hali. Jeśli ktoś nie jest w stanie wytrzymać 3 godziny w masce powinien sobie odpuścić takie zabawy. Powiecie “zawilgotniałe maski są po kilkudziesięciu minutach” tak, dlatego trzeba wziąć kilka sztuk oraz szczelny woreczek do którego będzie się wrzucać i przechowywać maski użyte.
    Na ten temat powinien wypowiedzieć się SANEPID czy tutaj organizator nie przesadził. Fakt faktem zajęte było mniej niż połowa miejsc dostępnych na widowni. Ale dystans był mniejszy niż 1,5m-2m, hala jest słabo wentylowana i wszyscy oddychają tym powietrzem i czy to nie będzie rodzić problemów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.