importance of quality education essay essay bank degree-essays formal definition essay argument essay for ap english language

zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Kultura i rozrywka

Film “Coś się kończy, coś zaczyna” w zawierciańskim MOK-u [RECENZJA]

Zapraszamy na cykl recenzji filmów emitowanych w Miejskim Ośrodku Kultury “Centrum” w Zawierciu.

Lekcja miłości

Jedynym nowym filmem, o którym jest co nieco słychać w tym dziwnym czasie jest „Coś się kończy, coś się zaczyna”. Jeśli ktoś marzy o lekkiej komedii romantycznej, to nie radzę liczyć na tę produkcję. Nie znaczy to jednak, że film nie jest wart obejrzenia. Wręcz przeciwnie.

Zastajemy główną bohaterkę (Shaline Woodley) w punkcie zwrotnym życia. Ostatnio zaczęła podejmować bardziej uporządkowane decyzje niż dotychczas. Postanawia się dowiedzieć więcej o sobie, rezygnując z alkoholu, mężczyzn i pracy. Daphne przeprowadza się do domku gościnnego siostry, lecz jej plany, jak to zazwyczaj bywa, nie odpowiadają rzeczywistości. Dziewczyna poznaje dwóch potencjalnych partnerów Jacka (Jamie Dornan) oraz Franka (Sebastian Stan). Panów dzieli wiele, a Daphne w końcu będzie musiała dokonać wyboru i zadecydować: kogo pokocha.

Produkcja przypomina dokument, pozbawiona jest ścieżki dźwiękowej wplątanej w montaż, czy fragmenty retrospekcji. Jako całość jest bardzo subtelna i cicha, więc widz nie ma zbyt dużo okazji, by dyskretnie przekąsić popcorn. Aktorom obsadzonymi w głównych rolach daleko do debiutantów, zdążyli już umocnić swoje kariery i przypasować do siebie swoiste metki. Jednak w „Coś się kończy…” zdają się być nowi. Bije od nich świeżość, pewna niewinność, którą gaśnie w kreowanych przez artystów postaciach po zakończeniu etapu bycia „nowinką” w świecie kina. Wszystko wypada bardzo wiarygodnie, przejmuje, a czasem szczerze śmieszy. Odbiorca ma pole, by zżyć się z bohaterami i przeżywać podejmowane przez nich decyzje.

Jest to opowieść, bez wątpienia, o miłości. Jednak wrażenie, które po sobie zostawia zaskakuje. Daphne, pomimo frustrujących zachowań sprawia, że chcemy zastanowić się nad sobą. Bohaterka jest na siebie wściekła, usprawiedliwia się, przeraża swoimi decyzjami, aż chciałoby się wejść w ekran i powiedzieć je co się myśli. Produkcja w swojej melancholijnej atmosferze pozostawia nas z myślą, że pomimo tego, co o sobie myślimy, jak bardzo się nie rozumiemy, powinniśmy wybrać miłość. Miłość do siebie samych.

Zofia Chrobak
Studentka Kultury i Praktyki Tekstu na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego

redakcja@zawiercianskie.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Secured By miniOrange