zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Aktualności

Zawiercie w prasie skandynawskiej z początku XX wieku [ARTYKUŁ HISTORYCZNY]

Przeczytajcie artykuł naukowy “Zawiercie widziane skandynawskim okiem” autorstwa historyka Damiana Domżalskiego.

Choć Polskę od Półwyspu Skandynawskiego dzieli Morze Bałtyckie, to związki historyczne między naszą ojczyzną, a potomkami wikingów są bardzo mocne i nie chodzi tu li tylko o potop szwedzki.  Relacje polsko-skandynawskie istnieją od średniowiecza, ale czy można znaleźć informacje o dziejach Zawiercia u naszych północnych sąsiadów ? Okazuje się, że tak. Poniższy artykuł jest owocem kwerendy czasopism skandynawskich ukazujących się od 1909 do 1939 roku. Na przykładzie wybranych tytułów pokaże on jakie informacje z Zawiercia docierały do czytelników w Norwegii, Szwecji i Finlandii.

Sprawa Ignacego Krwawnickiego

W 1898 roku w Zawierciu został skazany na przymusowe roboty na Syberii niejaki Ignacy Krwawnicki, który wraz z braćmi i innymi miejscowymi przestępcami trudnił się kradzieżami oraz rozbojem oraz zastraszaniem miejscowej ludności. [1] Nie miał jednak zamiaru długo pozostawać w okowach. W roku 1901 uciekł z budowy linii kolejowej Błagowieszczeńsk – Charabowsk i podjął się pieszego marszu do Zawiercia. Oznaczało to dla niego marsz przez ponad 11 tysięcy kilometrów. Jednak kryminalna natura wzięła w nim górę i zamiast powolnego kierowania się do domu wkroczył ponownie na drogę przestępstwa. Dobrawszy sobie wspólnika, niejakiego Józefa Bereckiego wspólnie dokonywali kradzieży, jednak zostali ujęci przy jednym z napadów i ponownie postawieni przed sądem. Ostatecznie Ignacy Krwawnicki do domu nie dotarł, a zamiast tego został skazany na 30 lat ciężkich robót w 1903 roku. Historię tę opisała na swoich łamach szwedzkojęzyczna gazeta wydawana w Finlandii Wiborgs Nyheter. [2]

Kiedy chodzi o pieniądze

Wielkie inwestycje zawsze przyciągały emocje. Dziś słyszymy o przejęciach wielkich firm przez jeszcze większe kolosy rynkowe, docierają do nas informacje o fuzjach, a czasem spektakularnych krachach. Tak było również w przeszłości, a wielkie pieniądze budziły zainteresowanie nawet kiedy były daleko jak np. w 1924 roku w przypadku negocjacji między zapewne (bowiem gazeta unika pełnych nazw) Towarzystwem Akcyjnym Zawiercie a nie określonym z nazwy holenderskim kontrahentem mającym pożyczyć zawierciańskiej firmie milion dolarów amerykańskich. Fińskie gazety Helsingin Sanomat oraz Kauppalehti na podstawie niepotwierdzonych źródeł  informują, że negocjacje przebiegają pomyślnie i życzą zawierciańskiej firmie powodzenia[3].

Głuchy telefon z tragedią w tle

Informacje prasowe między krajami w czasie dwudziestolecia międzywojennego nie wędrowały z zawrotną prędkością. Czasem też na skutek błędów w tłumaczeniach, niepełnej bądź zniekształconej informacji; do odbiorcy ostatecznie docierała wiadomość bardzo różniąca się od tego co miało w istocie miejsce w rzeczywistości. Tak było w przypadku wybuchu w kamieniołomie we wsi Wysoka pod Zawierciem 7 maja 1929 roku. Wówczas chciano dokonać detonacji przy pomocy elektryczności. Z potrzebnych 54 ładunków podłączonych w kamionce było 18. Do eksplozji doszło w wyniku manipulacji przez dwóch pracowników kamieniołomu, urządzenia detonującego zwanego „heblem”. W wyniku wybuchu czterech robotników zostało ciężko rannych i przewiezionych do szpitala w Zawierciu, zaś ośmiu nie odniosło większych obrażeń i zostało opatrzonych
i pozostawionych opiece domowej. Taką wersję podaje Słowo wydawane w Radomiu, siedem dni po wydarzeniu[4].

Wydawana w południowo-zachodniej Finlandii szwedzkojęzyczna gazeta Wasabladet podaje notę o tym zdarzeniu  dopiero 22 maja i przekazuje za pośrednictwem warszawskich źródeł, iż pod Zawierciem w kamieniołomie istotnie doszło do wybuchu, ale nie 7 a 18 maja. Przyczyną eksplozji wedle fińskiego czasopisma miała być zabawa dynamitem, a w konsekwencji wybuchu zginąć miało dwudziestu ludzi, a ośmiu ocalałych było ciężko rannych[5]. Taką samą wersję przedrukowuje gazeta Västra Nyland, ale dopiero 28 maja[6].

Nieuczciwość nie popłaca

Skandale zawsze cieszyły się sporą poczytnością. O ciekawej prowokacji do jakiej doszło w Zawierciu w marcu 1922 roku pisały dwie norweskie gazety Arbeiderbladet for Social-Demokraten oraz Kongsvinger Arbeiderblad. Podczas badania warunków panujących w zawierciańskim więzieniu wykazano, że bogatsi więźniowie mogli przekupić dyrektora i zmniejszyć sobie wyrok. Niektórzy „więźniowie” zostali osadzeni celowo aby wręczyć łapówkę. W wyniku przeprowadzonego śledztwa dyrektor sam został aresztowany[7].

Pozornie bez znaczenia

Przeglądając skandynawską prasę możemy natknąć się na informacje, które na pierwszy rzut oka dla czytelnika z północy Europy są całkowicie bez znaczenia, a jednak choć to nieoczywiste w norweskich tytułach Arbeiderbladet i Vestmar, odnajdujemy informacje o zawaleniu się w Zawierciu balkonu, na którym stało 8 osób z czego 3 zginęły. Wydaje się, że nie ważne jak daleko od nas samych, ludzkie nieszczęście przykuwa uwagę[8].

Ciągle pada

Zawiercie pojawia się w relacjach skandynawskich nie tylko jako miejsce katastrof, afer czy wypadków. W marcu 1939 roku w norweskim tytule Porsgrunns Dagbald, pojawiła się relacja narciarzy, którzy z bazy wypadowej w Zawierciu jechali do Zakopanego. Wspominają pobyt w Zawierciu jako niezwykle deszczowy nie wróżący białego szaleństwa. Wzbudzili też oni ciekawość mieszkańców kiedy na dachu ich auta przypięty był sprzęt narciarski. Zawiercianie spoglądali jedynie z powątpiewaniem na nietypowych przybyszy, którzy mieli zamiar jeździć na nartach w czasie ulewy[9].

„Na stacji”

Jeżeli powyższe wzmianki o Zawierciu w gazetach skandynawskich wydają się być niecodzienne, to o ile bardziej zaskakujące jest to, że w piśmie Nya Pressen, wydawanym w Finlandii, publikowana była w 1906 roku, w odcinkach powieść Andrzeja Struga pt. Na stacji. W jednym z fragmentów główny bohater zmierza do Dąbrowy Górniczej właśnie przez Zawiercie, aby dostarczyć pilnie pewne dokumenty. I tak oto czytelnik ze Skandynawii w szwedzkojęzycznym czasopiśmie wydawanym w Finlandii przeczyta wzmiankę o Zawierciu w powieść polskiego pisarza dziejącą się w Królestwie Kongresowym w Imperium Rosyjskim[10].

_

[1] Grabieże w Zawierciu, [w:] Tydzień, Piotrków, 21 kwietnia (3 maja) 1896 r., Rok XXIV., Nr. 18,  ss. 2-3.

[2] Wiborgs Nyheter, N:o 18, 4 lutego 1903., s.3.

[3] Helsingin Sanomat, N:o 182, 6 lipca 1924, niedziela , s. 11.; Kauppalehti, N:o 154, 7 lipca 1924 poniedziałek,
s. 4.

[4] Słowo, No. 110, Rok VIII, Radom , s.1.

[5] Wasabladet, Sjuttiofjärde Årgången, N:o 115 (67), 22 maja 1929, s 3.

[6] Västra Nyland, Folkblad för Västra och Mellersta Nyland, N:o 58, den 28 maja 1929 s.4.

[7] Arbeiderbladet for Social-Demokraten, Nr 79, Oslo 21 marca 1932r., s. 5.; Kongsvinger Arbeiderblad, Det Nörske Arbeiderpartis dagblad for Köngsvingerdistriktet, Nr. 69, 22 marca 1932, s. 3.

[8] Arbeiderbladet Hoveorgan for Det norske Arbiderparti, Nr. 340, Oslo 14 grudnia 1934, s.13.;

Vestmar, nr 289, 15 grudnia 1934 r, s. 2.

[9] Porsgrunns Dagblad, Nr. 58, 9 marca 1939, s. 4.

[10] Nya Pressen, Tidning för politik, handel och industri, N:o 130 15 maja 1906r, s.2.

_

redakcja@zawiercianskie.pl

5 KOMENTARZY

  1. Pisali na świecie o “Zawierciańskim Więzieniu” i jego dyrektorze-naczelniku łapówkarzu ‘Mieczysławie”, wypuszczającym więźniów ze względu na rodzinny charakter świąt ? Co na to Staszek Alcatraz. Może wrócić do korzeni i wybudować na SAG.

  2. W latach 1919-1927 w Zawierciu funkcjonował Komisariat Policji Nr V będący częścią Komendy Powiatowej Policji w Będzinie. Po powstaniu powiatu zawierciańskiego w 1927 roku siedziba KP mieściła się przy ulicy Sądowej 1. Informacja ze skandynawskiej prasy mówi nam o dyrektorze więzienia acz najpewniej jest to skrót myślowy lub przełożenie nazw na zrozumiały dla skandynawskiego czytelnika. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że chodzi o areszt przy komisariacie, oraz o osobę Bolesława Kapuścika, który w tym czasie ( 1922) stał na czele Zawierciańskiej Policji, nota bene przestaje tę funkcję pełnić w 1923. Po więcej informacji na temat zawierciańskiej policji odsyłam ( i polecam) do opracowań Państwa Gębków oraz nowej publikacji autorstwa Marcina Kani.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.