zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Aktualności

Raport o zawierciańskim szpitalu: “stan finansów zagraża placówce”

We wtorek odbyła się sesja nadzwyczajna Rady Powiatu Zawierciańskiego poświęcona sytuacji Szpitala Powiatowego w Zawierciu. W sesji uczestniczyli m.in. Poseł na Sejm RP Anna Nemś, prezydent Zawiercia Łukasz Konarski, przewodnicząca rady miejskiej Beata Chawuła oraz była dyrektor szpitala Anna Pilarczyk-Sprycha, a obecnie burmistrz Ogrodzieńca.

Podczas sesji prezentację o stanie szpitala zaprezentował Dariusz Jorg, zastępca dyrektora placówki. Jako pierwszy głos zabrał Piotr Zachariasiewicz, p.o. dyrektora szpitala.

Wynik z działalności medycznej w 2018 roku to strata 2,4 mln, jest to pogorszenie wobec 2017 różnica o 4,6 mln zł (ogólny wynik szpitala to ponad 2 mln zł na plusie – redakcja). Sytuacja ta jest zagrożeniem dla szpitala. Gdy będzie się utrzymywała dłużej szpital może wejść na równię pochyłą – mówił Piotr Zachariasiewicz.

Jak podkreślał, wynika to z jednorazowych wpłat lub umorzeń.

Same oddziały szpitala mają gorszy wynik o 4,3 mln zł w latach 2015-2018. Dodatni wynik ma 5 oddziałów: chorób wewnętrznych ma zysk 2 mln zł; anestezjologii i intensywnej terapii, opieka paliatywna i oddział neurologii. Ujemny wynik ma oddział okulistyczny (prawdopodobnie jedyny taki oddział ze stratą w woj. śląskim), oddział noworodków (we wszystkich szpitalach on równoważy straty, jakie przynosi ginekologia), oddział rehabilitacji neurologicznej, oddział udarowy i dziecięcy, oddział chirurgii ogólnej. Łącznie 4,3 mln zł z 4,6 mln straty wygenerowały same oddziały szpitalne – mówił Dariusz Jorg.

Jakie są przyczyny nierentowności? Dariusz Jorg mówił o nich na przykładzie szpitala w Czeladzi, z którym współpracował.

W 2018 r. część oddziałów przestała być zyskowna. Nic się nie zmieniło w systemie płatności. Wyliczenie ryczałtu jest takie, że jeśli się go nie wykona w skali pół roku, obniża się kwotę ryczałtu. W 2018 nikt nie wiedział, że będzie zmiana w rozliczaniu. 1,8 mln zł szpital nie wykonał takiej kwoty za pierwsze półrocze, “nadrobiono” poradniami na kwotę 230 tys. zł. Szpital w Zawierciu jest bogatszy od szpitala w Czeladzi. Szpital w Czeladzi “przerobił” na chirurgii urazowo-ortopedycznej 7,2 mln zł. W Zawierciu mamy dwie sale operacyjne, w Czeladzi jedną, a w Zawierciu robimy dużo mniej niż w Czeladzi – na kwotę 5,59 mln zł. Kolejna rzecz: cieś nadgarstka, przy której wykonywany jest 15-minutowy prosty zabieg. Mimo zaleceń NFZ żeby wykonywać ten zabieg w części ambulatoryjnej, w Zawierciu robi się to na sali operacyjnej. W 2018 roku nie udało nam się wykonać 13 endoprotez kolana. Przyczyna: brak anestezjologa. A ten był zajęty ciesią nadgarstka, który można wykonać w części ambulatoryjnej, nie operacyjnej. Sercem szpitala jest sala operacyjna, to pokazuje czy szpital działa czy nie. W naszym szpitalu mamy dobrze przygotowane 4 sale operacyjne. W 2015 były 1,4 zabiegi dziennie, w 2016 – 1,5, w 2017 – 1,6, w 2018 – 1,6. Dziennie 1,5-2 godzin jedna sala jest zajęta. Tak wychodzi ze średniej. Co to oznacza jak nie operujemy? Jeden zespół to łącznie miesięcznie prawie 40 tys. zł. Strata w skali roku z utrzymania zasobu ludzkiego to 1,5 mln zł na wszystkie sale – wyliczał Dariusz Jorg.

Zastępca dyrektora mówił o zyskach z okulistyki w czeladzkim szpitalu – jak podkreślał jest to kwota 1,6 mln zł (2 065 wykonanych zabiegów w 2018), a w Zawierciu 790 tys. zł na minusie (721 zabiegi).

Wszyscy mieszkańcy powiatu zawierciańskiego z poważnymi problemami jeźdżą poza powiat. W 2018 wykonano 37 poważnych zabiegów, to są zabiegi za 12-15 tysięcy. W Czeladzi są przynajmniej 3 takie dziennie. Jeśli chodzi o onkologię, to zamiast szybkiej terapii onkologicznej mamy  szybkie odesłanie pacjenta. Na kilkadziesiąt tysięcy porad wydano 71 kart DiLO.  To najzdrowsza populacja w Polsce. Nie ma pacjentów onkologicznych. Trzeba zmienić cały system pracy z pacjentami onkologicznymi – mówił Dariusz Jorg.

Zastępca dyrektora mówił również o zbyt długich kolejkach oczekiwania do lekarza, na ortopedii kolejki trwa do 2021 roku, a także o zwiększeniu zatrudnienia w szpitalu o 101 dodatkowych etatów do 380-kilku.

4,3 mln zł to zwiększenie kosztów osobowych szpitala w minionych latach. Od 1 września 2018 w szpitalu zatrudniono 51 osób, 12 osób to personel medyczny, pozostali to personel pomocniczy. Wynagrodzenia osobowe w dobrze zarządzanym szpitalu powinny być 50-55% wartości przychodu z NFZ. U nas jest 77%. Stawki dyżurowe i pensje lekarzy są w dolnym stawkach w woj. śląskim. I dlatego nie mamy pienięzy na zatrudnienie najlepszych specjalistów – mówił Dariusz Jorg.

Mówił on również o konieczności zdobycia tzw. akredytacji dla szpitalnych oddziałów, aby dać szansę młodym ludziom na realizację specjalizacji w zawierciańskim szpitalu. Jak podkreślał, Szpital Powiatowy w Zawierciu utracił kontrakt dotyczący rehabilitacji, kontrakt został odrzucony przez NFZ z przyczyn błędów formalnych. Jak zapewniał Dariusz Jorg, odział rehabilitacji ma kontrakt, kontraktu od 1 lipca może nie mieć zakład rehabilitacji dziennej.

Wystąpimy o odzyskanie kontraktu, musimy go odzyskać – podkreślał.

Pełniący obowiązki szefa zawierciańskiej lecznicy Piotr Zachariasiewicz mówił z kolei o projekcie 10.1, w ramach przyznano kilkumilionową dotację dla szpitala.

Projekt 10.1 to ogromna szansa dla szpitala. Drugi raz prawdopodobnie takich środków nie uda się uzyskać. Czy to szansa czy zagrożenie? W projekcie architektonicznym nie ujęto: apteki szpitalnej, w jej obecnym miejscu miałaby się znaleźć ginekologia i położnictwo. W projekcie nie ujęto pionów wodno-kanalizacjnycy, instalacji elektrycznej, zgodności projektu z przepisami sanepidu, ppoż, itd. Pracownia rezonansu magnetycznego miałaby znajdować się w starej pralni, która nie ma kontaktu z SOR-em. Jedyny kontakt SOR-u z rezonansem to piwnica. W projekcie jest 4,5 mln na prace remontowano-budowlane, a realna wycena przez architekta z 20-letni stażem m.in. w medycynie 11,5 mln zł. Konieczne będzie również przeniesienie apteki – 1,3 mln zł, przeniesienie okulistyki – 1,7 mln zł, itd. Łącznie brakuje 20,5 mln zł. Ogłoszono i unieważnniono 3 przetargi na wykonanie prac budowalno-remontowych w ramach tego projektu: w pierwszym nie było ofert, w drugim – była kwota 16,5 mln zł, a w trzecim – 12,9 mln zł. Idźmy dalej: miesięczne koszty zarządu nowego w 2018 – 80 tys. zł, koszty nowej dyrekcji miesięcznie to 58 tys. zł. I jeszcze ciekawostka: szpital miał umowę na obsługę graficzną na kwotę 67 tys. zł rocznie – wyliczał Piotr Zachariasiewicz.

Jak mówił Dariusz Jorg, jak do tej pory połączono działy (statystyka i kontraktowania), zlikwidowano niektóre komórki organizacyjne, nie będą przedłużane umowy zawarte na czas 3-5 miesięcy, nastąpi reorganizacja kadry medycznej, zasobów kadrowych, obniżenie kosztów hospitalizacji. Zmieniony ma zostać wniosek na projekt 10.1. Jak zapewniali Piotr Zachariasiewicz i Dariusz Jorg – nie zamierzają rezygnować z tego projektu.

Do raportu o stanie szpitala odniosła się również dyrektor placówki w latach 2016-2018 Anna Pilarczyk-Sprycha.

Nowej dyrekcji życzę powodzenia, aby kontunuwała prace podnoszenia usług dla szpitala. Ja zastałam szpital w takim stanie, że komornicy byli na kontach, nie było pieniędzy na podstawowe środki hihienicznie. Zostawiając szpital zostawiłem ponad 4 mln zł na koncie. Program restrukturyzacji nie trwa 2,5 roku, a tyle byłam dyrektorem, ale długie lata. Co do spraw sądowych – jedną, na 1,2 mln zł, wygraliśmy – musimy zapłacić tylko 200 tys. zł. W jednej sprawie to szpital wytoczył sprawę NFZ – mówiła Anna Pilarczyk-Sprycha.

8 KOMENTARZY

  1. Poprzedni Zarząd zrobił ze szpitala ładne opakowanie: Mikołaj na noworodkach, Wigilia, koncerty itd. Prawda jest jednak taka, iż pod tym ładnym opakowaniem było tylko jedno: wielka, smierdzaca kupa g….a!Tak właśnie wygląda zawiercianski szpital.

  2. To jeden z niewielu szpitalu z dodatnim wynikiem 0k 2,3 mln zysku , proszę sprawdzić w wynikach szpitali województwa śląskiego za 2018

  3. Doradca po dyrektora Dariusz Jorg wiedział o czym mówi. Zna się na szpitalach. Natomiast dyrektor cieniutko delikatnie mówiąc. Na przedstawiciela handlowego się nadaje i owszem w branży medycznej ale na dyrektora szpitala oj nie

  4. Nie dziwię się, że mieszkańcy jeżdżą do innych szpitali. Są dwa powody. Pierwszy to odsyłanie pacjentów np. okulistycznych do szpitala w Sosnowcu przez p.o. dyrektora Zachariasiewicza. Drugi to brak udzielenia pomocy pacjentowi na SOR. Z poważnym problemem przyjechała na SOR ciężarna 21-tka, która czekała na pomoc do rana i jedyną jaką dostała to wyrazy ubolewania z powodu stanu pacjentki. Jeśli myślicie, że po takich sytuacjach ludzie będą walić drzwiami i oknami do szpitala to jesteście w błędzie. Tutaj nie ma fachowców.

  5. Nie wystarczy opakowanie wazna zawartosc ,przeciez tu nie ma dobrych specjalistow ,to kazdy omija ten szpital,nie ma mamografu .Jak tak dobre byly wyniki finansowe szpitala to dlaczego pani dyrektor zrezygnowala?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.