zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Aktualności

Oddała telefon do reklamacji do Media Expert. Wyniknęły komplikacje, a nowy telefon otrzymała po pół roku

Pod koniec ubiegłego roku z redakcją Mediów Zawierciańskich skontaktowała się pewna mieszkanka Zawiercia, która szczegółowa opisała nam sytuację, jaka przytrafiła się jej w związku z reklamacją telefonu w sklepie Media Expert. Chcąc wymienić telefon na nowy, otrzymała ten sam, jednak posiadający więcej wad niż przed jej złożeniem. Po kolejnej reklamacji zaczęły się komplikacje, w wyniku czego sprawa toczyła się przez pół roku. Ostatecznie, po kilku reklamacjach, mieszkanka otrzymała nowy telefon.

Sprawa zaczęła się 24 kwietnia 2020 roku, kiedy złożyła reklamację telefonu z prośbą o wymianę na nowy z powodu uszkodzonej baterii. Otrzymała go 15 maja, z tym, że zarówno opakowanie telefonu, jak i sam telefon były zalane kleistą substancją. Telefon z kolei, choć miał naprawioną zgłoszoną usterkę, był uszkodzony bardziej niż przedtem, ponieważ w pobliżu aparatu znajdowało się dziwne, niefabryczne wybrzuszenie, przycisk do regulowania głośności nie działał, a klapka z tyłu telefonu była pęknięta. Zainteresowana złożyła więc reklamację ponownie i na początku czerwca przyszedł jej telefon, który, choć miał naprawione poprzednie wady, znów okazał się niesprawny – zacinał się, aparat wykonywał zdjęcia, na których widniały wypalone plamy, a także powróciły problemy z baterią. Postanowiła więc złożyć reklamację trzeci raz, ale za radą pracowników sklepu, w którym składała wcześniejsze, zwróciła się ze sprawą do rzecznika praw konsumenta. Wtedy, choć sam rzecznik od razu wysłał odpowiednie pismo, sklep zaczął zwlekać z odpowiedzią, a serwis, do którego został wysyłany telefon, trwał niezmiennie przy stanowisku, że urządzenie jest sprawne. W wyniku tych komplikacji zainteresowana stwierdziła, że chce całkowicie zerwać umowę, tj. odzyskać pieniądze, ale i w tym przypadku sklep również zwlekał z odpowiedzią. W końcu, po otrzymaniu informacji o zakończeniu reklamacji bez podania szczegółów na temat tego, jaka jest jej finalizacja, w październiku 2020 roku otrzymała nowy telefon, a sprawa się zakończyła.

Zwróciliśmy się z pytaniem do Media Expert o to, z czego wyniknęła taka sytuacja i dlaczego pojawiły się przytoczone komplikacje. Michał Mystkowski, rzecznik prasowy Media Expert przytacza następujące fakty:

1. Telefon zakupiony został w listopadzie 2018 r.
2. Pierwszą reklamację Klientka zgłosiła półtora roku później, 20 kwietnia 2020 roku. (awaria portu USB).
3. 12 maja 2020 roku telefon został wydany po naprawie portu USB. Tego samego dnia zostało przyjęte nowe zgłoszenie reklamacyjne z tytułu zastrzeżeń co do jakości wykonanej naprawy – przy czym nie dotyczyły one zalania (nie ma w systemie wzmianki na ten temat), a nieusuniętej awarii portu USB. Urządzenie ponownie zostało przekazane do serwisu producenta celem wykonania naprawy.
4. 2 czerwca 2020 r. urządzenie wróciło naprawione, po testach. Klientka odbierając telefon nie wnosiła żadnych zastrzeżeń.
5. Po niemal dwóch miesiącach, 23 lipca, wpłynęło pismo od PRK z informację, że telefon jest niesprawny. W odpowiedzi poinformowaliśmy, że po ostatniej naprawie nie otrzymaliśmy kolejnych uwag co do działania urządzenia, natomiast gotowi jesteśmy oczywiście przyjąć kolejne zgłoszenie reklamacji.
6. Klientkę ponownie gościliśmy w elektromarkecie 2 miesiące później, dokładnie 21 września 2020 r.. Telefon został przyjęty, a następnie wysłany do autoryzowanego serwisu. Zgodnie z opinią serwisu producenta, zgłaszana przez Klientkę usterka nie ujawniła się. Poprosiliśmy serwis o wnikliwe testy tego urządzenia – przede wszystkim ze względu na dotychczasowy przebieg reklamacji. Ostatecznie, na podstawie opinii serwisu, podjęto decyzję o wymianie urządzenia na nowe.

Michał Mystkowski dodaje także:

Wszystkie decyzje, związane z pozytywnym lub negatywnym rozpatrzeniem wnoszonych reklamacji, podejmowane są wyłącznie na podstawie opinii lub ekspertyzy autoryzowanych serwisów producenta. Procedura w tym przypadku jest czytelna – po zgłoszeniu przez Klienta usterki, przekazujemy urządzenie do zewnętrznej firmy serwisowej, której zadaniem jest stwierdzenie przyczyn powstania awarii, jej usunięcie lub wydanie dyspozycji o wymianie urządzenia. Stanowisko autoryzowanego serwisu jest zatem kluczowe w kontekście sposobu rozpatrzenia danej reklamacji.  

MS
redakcja@zawiercianskie.pl
Fot.: pixabay.com

4 KOMENTARZE

  1. A już myślałem że to kolejny sensacyjny artykuł o telefonie Radnej M. , który rzekomo mógłby być na podsłuchu prawdopodobnie agentów Mosadu lub FSB.

  2. W dzisiejszych czasach, pojęcie “autoryzowanego serwisu”, bądź “profesjonalnego serwisu” brzmi nieco groteskowo. Komu opłaca się zatrudniać prawdziwych fachowców i utrzymywać stan magazynowy komponentów, dla “miliona” różnych wyrobów z danej branży, ich przeróżnych odmian i ciągłych modyfikacji ? Dzisiaj większość wrażliwego sprzętu elektronicznego, po prostu wymienia się na nowy (jeśli firma uczciwa) , albo korzysta z usług “przychylnego rzeczoznawcy”, który swą szablonową opinią techniczno-prawną, przeważnie kwestionuje zasadność reklamacji, przerzucając winę na użytkownika (bo za to mu płacą). Analizując (z nudów) powyższy tekst artykułu, wychodzi na to, że klientka zgłosiła (po 1,5 roku) reklamację o uszkodzonej baterii (bo telefon nie ładował), a prawdziwą przyczyną był uszkodzony port USB, który jest za to ładowanie odpowiedzialny. Miejsce to, jest na tyle delikatne, że bardzo łatwo (z własnej winy) można uszkodzić przez nieprawidłową eksploatację (np. zły kierunek lub kąt wsuwania wtyku, aplikowany na chama), lub przesadną eksploatację (częste podłączanie kabelka, np. ciągłe doładowywanie i wręcz dyndanie telefonu na przewodzie). W tym przypadku, jeśli wymienili w końcu cały telefon na nowy, to proponuje toast szampanem Piccolo, bo jest co świętować.
    Natomiast dużo większym dramatem :0 jest nagminne nieudzielanie i późniejsze sukcesywne nieuznawanie reklamacji o przepalonych żarówkach (uszkodzonych nawet po sekundzie używania), w markecie “ekszyn”. Tam czarna jesień średniowiecza reklamacyjnego ma się w najlepsze. Istota, która podważa reklamacje, to jedyny w swoim rodzaju android z zaciętą płytą odtwarzania, bez obycia życiowego w branży elektrycznej i funkcjonującej dookoła konkurencji, która to branża w całości akceptuje takie reklamacje. Dobrze, że go jeszcze nie zwerbowali do Media…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.