zawiercianskie.pl

Twoje źródło informacji z Zawiercia, powiatu i regionu

Aktualności

Kolejna przegrana Zawiercia przed sądem pracy. Tym razem urząd miasta ma zapłacić ponad 23 tys. zł byłej sekretarz. Na wyroku nie pojawił się żaden przedstawiciel urzędu. Wyrok jest nieprawomocny

W środę 9 grudnia w Sądzie Rejonowym w Zawierciu wydano wyrok w sprawie byłej sekretarz miasta Zawiercie. Po wyborach w 2018 roku została przeniesiona na stanowisku naczelnika wydziału organizacyjnego, a następnie zwolniona.

Pod koniec października 2020 roku Zawiercie przegrało w sprawie wytoczonej przez byłą główną księgową MOPS-u. Odszkodowanie wyniosło wówczas około 25 tys. zł – więcej informacji TUTAJ.

Przypomnijmy, w lutym 2020 roku pisaliśmy o nieobecności prezydenta Zawiercia na rozprawie. Jak tłumaczył wówczas włodarz Zawiercia, nie mógł w niej uczestniczyć z powodu wcześniej zaplanowanego “spotkania z parlamentarzystami województwa śląskiego” (więcej informacji TUTAJ). Po zapytaniu naszej redakcji Urząd Miejski w Zawierciu o to, z kim było to spotkanie otrzymaliśmy jedynie informację, że spotkanie “zostało odwołane z przyczyn niezależnych od Prezydenta Miasta”. Jednocześnie każdy parlamentarzysta z naszego okręgu wyborczego zaprzeczył, żeby w dniu rozprawy, czyli 19 lutego 2020 r., spotkał się z włodarzem Zawiercia. Z kolei na sesji Rady Miejskiej w Zawierciu w marcu 2020 r. prezydent stwierdził, że “po tym całym zamieszaniu Państwo posłowie powiedzieli, żebym nie ujawniał, że się chciałem z nimi spotkać”.

Tuż przed rozprawą w środę 9 grudnia 2020 roku prawnik Urzędu Miejskiego w Zawierciu wysłał pismo z mową końcową. Ani prawnik lub inny przedstawiciel magistratu ani prezydent nie pojawili się na rozprawie, która odbyła się w środę 25 listopada.

Otrzymałam dziś rano pismo z kancelarii Pana Wojciecha Berendowicza. Jest to pismo procesowe z wnioskami końcowymi. Jest adnotacja, że pismo otrzymał pełnomocnik – mówiła sędzia na początku grudniowej rozprawy.

Absolutnie nie Wysoki Sądzie, żadnego takiego pismo nie otrzymałem – stwierdził pełnomocnik.

My otrzymaliśmy to rano, teraz, więc może jeszcze nie dotarło do Państwa – dodała sędzia.

W wyroku zasądzono 17 883 zł na rzecz byłej sekretarz miasta z odsetkami ustawowymi od 31 października 2019 do dnia zapłaty (licząc do środy 9 grudnia – 1 225,35 zł), a także 4 319,68 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania. Łącznie to kwota 23 428,03 zł. Sąd jednocześnie nadał rygor natychmiastowej wykonalności co do kwoty 5 961 zł.

Powódka została zwolniona w trybie artykułu normalnego wypowiedzenia umowy o pracę w związku z likwidacją i reorganizacją. Wniosła o przywrócenie do pracy, ewentualnie o odszkodowanie. Po analizie dogłębnej całego materiału dowodowego sąd stanął na stanowisku, że zostały tutaj naruszone przepisy prawa pracy. Przede wszystkim przyczyna wypowiedzenie musi być rzeczywista, realna. W tym wypadku zdaniem sądu skoro powódka w dniu 21 listopada 2018 podpisuje i ma ofertę porozumienia o zmianie warunków umowy o pracę, to znaczy przejście ze stanowiska sekretarza miasta na stanowisko naczelnika wydziału organizacyjnego, tę propozycję przyjmuje, a następnie niecałe 3 tygodnie później, tj. 13 grudnia 2018 otrzymuje wypowiedzenie w związku z tym, że następuje reorganizacja i likwidacja tego wydziału, zdaniem sądu pracodawca w momencie, kiedy dawał to wypowiedzenie powódce liczył się z faktem reorganizacji. Odnośnie reorganizacji zdaniem sądu tutaj do tzw. nagięcia prawa i naruszenia zasad współżycia społecznego. Przed wszystkim chodzi tutaj o fakt samej procedury reorganizacyjnej. Wiadome jest, że zawsze wtedy, gdy następuje zmiana na stanowisku prezydenta są zmieniane regulaminy organizacyjne pracy. Tak zeznawali świadkowie, były prezydent. Nie może być takiej sytuacji, że zarządzenie jest z 12 grudnia, Pani 13 dostaje wypowiedzenie, a tak naprawdę publikacja, cała procedura wprowadzenia zmian regulaminu następuje w późniejszym czasie. Stąd też sąd uznał, że doszło do naruszenia prawa przy wypowiedzeniu umowy o pracę – mówiła sędzia w uzasadnieniu wyroku.

Sąd stwierdził, że niemożliwe jest przywrócenie powódki na jej poprzednie stanowisko naczelnika wydziału organizacyjnego, ponieważ nie ma takiego wydziału.

Pozostaje kwestia wysokości odszkodowania i stąd jest częściowe oddalenie powództwa, gdyż strona powodowa domagała się tego odszkodowania liczonego od wysokości wynagrodzenia sekretarz miasta, natomiast sąd stanął na stanowisku, że zgodnie z przepisami prawa pracy rozpoznawał rozwiązanie umowy o pracę tej ostatniej, czyli ze stanowiska naczelnika wydziału organizacyjnego. Sąd zwracał się do strony pozwanej po ostatniej rozprawie o wyliczenia, nie otrzymaliśmy ich do dnia dzisiejszego, ale w aktach było wyliczenie wcześniejsze tego wynagrodzenia na stanowisku naczelnika wydziału organizacyjnego. Tam była kwota 5 961 zł brutto, stąd wysokość odszkodowania to 3-miesięczne odszkodowanie. Kwestia kosztów. Sąd je zasądził w całości. W tej sytuacji, jak zachowała się strona pozwana, spowodował, że ta sprawa, która mogłaby się zakończyć po dwóch rozprawach trwała prawie 2 lata, i tak uważam, że te koszty nie są zbyt wysokie – powiedziała sędzia w uzasadnieniu wyroku.

Wyrok jest nieprawomocny.

PK
redakcja@zawiercianskie.pl

10 KOMENTARZY

  1. Oto widzimy kolejne skutki (w cieniu ludzkich dramatów), zafundowane przez tego …”odnowiciela” z bożej NIE łaski. Trafiła nam się – kadencja wstydu – a za tym wszystkim przemawiają już nawet fakty prawne, a nie zwykłe polityczne animozje

  2. Teraz widzimy jaki to prezydent i obsługa prawna . Miernoty ?? Komu zabierze Konarski te pieniądze żeby zadość uczynić M. Pasierb . Najlepiej z wydziału propagandy .

  3. od objęcia stanowiska różne osoby (głównie radni) zwracają prezydentowi uwagę, że robi źle i będą problemy. A on jak gdyby nigdy nic robi tak jak mu się ,podoba – na złość mamie odmrożę sobie uszy. No to sąd po raz kolejny udowadnia, że takie lekceważące podejście do prawa, pracowników UM i jednostek podległych, mieszkańców jest właśnie źródłem kłopotów i nie jest właściwe. Chęć postawienia na swoim jest silniejsza od zasad współżycia społecznego, dobrych obyczajów, prawa obowiązującego według kodeksów. Prezydencie, dosyć tej dziecinady czas dojrzeć i zachowywać się odpowiedzialnie, a nie jak złośliwy dzieciak.

  4. Kolejna przegrana prezydenta Konarskiego. Domyślam się że nic sobie z tego nie robi bo nie płaci za to. My płacimy i to jest przykre. Mściwość kosztuje….

    • Gdyby wydający decyzję ponosił odpowiedzialność karną i finansową za jej skutki, to zastanowiłby się pięć razy przed jej wydaniem. A tak za bezmyślność,indolencję i bezkarność decydentów wszelkiego szczebla płacimy my. Nie musimy daleko szukać przykładów-mamy je na co dzień.

  5. Pan Konarski musi zapłacić odszkodowanie ze swojego portfela. Dlaczego inni płacą za swoje błędy, a Pan Konarski nie? Tylko złodziej sięgnie bezczelnie po cudze pieniądze.

  6. W UM Zawiercie nie od wczoraj dzieją się “dziwne” rzeczy… Bezczelność urzędników wykracza poza wszelkie granice (nie uogólnoajac), niemniej jednak w mojej subiektywnej ocenie widoczność postępujących nieetycznie jest zdecydowanie większa… co jest dość logiczne. Jestem jedną z ofiar tej ciekawej autonomii i perfidnej konsekwencji w podejmowanych decyzjach… “Miasto dobrych połączeń”… na tle układów jakie tutaj funkcjonują to idealna wizytówka, ostrzegająca niczego nieświadomych potencjalnych petentów…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.